fbpx
Dlaczego warto uczestniczyć w warsztatach jogi?

Dlaczego warto uczestniczyć w warsztatach jogi?

Dlaczego warto uczestniczyć w warsztatach

 jogi?

 

Jeżeli jeszcze nie uczestniczyłaś w warsztatach jogi, to pewnie zastanawiasz się „A po co mi to?”

Odpowiedź jest bardzo prosta!

Na  warsztatach możesz wreszcie poczuć, że żyjesz i możesz się tym życiem cieszyć!

Uczestnicząc w warsztatach, dzięki nauce głębokiej relaksacji i medytacji, zapominamy o codzienności i o wszystkim co rozprasza nas na co dzień. Możemy zakotwiczyć się w sobie, poobserwować siebie, swoje emocje i schematy myślenia i działania. Dzięki temu, że stajemy się ich świadomi, możemy również popracować nad ich zmianą i przeprogramowaniem na takie, które będą dla nas bardziej korzystne.

Ponieważ o wiele więcej czasu niż na codzień praktykujemy, mamy okazję głębiej wejść w pozycje i mocniej doświadczyć ich terapeutyczneg działania. Zdarza się, że prowadzi to do uwolnienia pozamykanych w ciele emocji, co ma niezwykle oczyszczające działanie.

 

Uczestniczenie w warsztacie z innymi joginami prowadzi do wymiany wibracji między nami, co jest nieocenioną pomocą w postępie naszego rozwoju. Nasz poziom wibracji wzrasta, co sprawia, że czujemy się lepiej.

Zarówno Dobków, jak i miejsca, które wybieram na warsztaty są cichymi osadami, w których możemy się wyciszyć i naładować nasz organizm spokojem i równowagą. Odczuwając pokrewieństwo z Naturą czerpiemy siłę z tych miejsc.

Podczas warsztatu wymieniamy się swoimi doświadczeniami w wewnętrznym rozwoju. Oprócz wsparcia nauczyciela, również wszyscy uczestnicy warsztatów dają sobie nawzajem wsparcie. Praktykujemy nie tylko branie, ale też dawanie.

Słuchając nauczyciela, stosując się do jego wskazówek, czytając  dostępne na warsztacie książki, pogłębiamy swoją wiedzę i zrozumienie jogi.

Efekty  odczuwalne po warsztacie: zdobycie doskonałej siły, dobre i promienne samopoczucie, większy entuzjazm i radość życia.

„Wiadome jest, że bez wewnętrznej radości nie jest możliwe wewnętrzne spełnienie.”J

Nie znaleziono żadnych wyników

Nie znaleziono szukanej strony. Proszę spróbować innej definicji wyszukiwania lub zlokalizować wpis przy użyciu nawigacji powyżej.

We won’t spam!

Czujesz wiosennego powera🙂? Czy też wręcz przeciwnie?

Czujesz wiosennego powera🙂? Czy też wręcz przeciwnie?

Urdvadhanurasana jogs

Mostek wg. nauczycieli jogi dodaje energii i radości życia🙂

Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie jakby wiosna przyszła😍. Ja mam tak, że pierwsze wiosenne promienie słońca dają mi totalnego powera. Korzystam z nich namiętnie, bo mój prawie czterolatek od paru dni, jak tylko rano wstaje domaga się  wypuszczenia na podwórko,  a gdy ziemia przestaje być biała od przymrozku, czyli ok. 9 rano🤔 to już go żadna siła w domu nie utrzyma. Czyli wiesz, ze sprzątaniem i obiadem, trzeba się do tej 9 uwinąć, żeby było co dać jeść tym, co wracają ze szkoły i pracy. No a potem na słoneczko za turbo szkodnikiem biegać, wycieczki robić, drzewka przycinać, stare liście grabić, odwiedzać wiejskie place zabaw. No zajezdnia szczerze mówiąc 😉😂.

No, ale nie byłabym sobą, gdybym w tym wszystkim nie znalazła czasu na chwilę turbodoładowania jogą, by przywrócić sobie odpowiedni poziom energii.

W moim przypadku kilka mostków na trampolinie to totalny must have💪👌. Mostek niezwykle podnosi wydolność organizmu.  Jego regularna praktyka sprawia, że wzrasta nasza odporność na stres i niekorzystne sytuacje życiowe, pozwala zachować wysoki poziom energii niezależnie od okoliczności.

Mostek stymuluje energię w całym ciele, a zwłaszcza w obrębie klatki piersiowej i czakry serca. Parę razy góra-dół z oddechem i kawa nie byłaby potrzebna – gdyby nie to, że tak bardzo ją lubię☕👌. Więc piję tę kawkę w ogrodzie po gonitwach za łobuzem ;-). a potem gdy dziecię zmęczone choć przez chwilę bawi się w jednym miejscu,  ja  wskakuję na trampolinę – parę mostków, trochę stojaków i skrętów i zaraz jestem jak nowo nagrodzona i gotowa na wieczorne zajęcia. Bo przecież jako nauczyciel jogi pracuję głównie wieczorem, kiedy wszyscy już się relaksują. A po dobrej serii mostków, to nawet czasami udaje mi się jeszcze po zajęciach do pracowni zajrzeć i coś ulepić.

A jak jest z Tobą? Wiosną czujesz powera i radość życia, czy też brak sił i energii? Napisz w komentarzu, albo na email -jeśli masz z tym jakiś problem. Odpowiadam na każdego emaila. Życzę Ci mnóstwa energii i radości życia tej wiosny 🙂

Dlaczego uważam, że Walentynki są nieporozumieniem?

Dlaczego uważam, że Walentynki są nieporozumieniem?

Witaj:-)

Pewnie zastanawiasz się dlaczego, tak niemiło już w tytule odnoszę się, do tak fajnego święta, w którym wszyscy okazują sobie miłość?

Otóż przyczyna jest całkowicie oczywista:

❤Zwyczajnie uważam, że Walentynki powinny trwać cały rok, a nie jeden tylko dzień w roku!!!!!!!!!

I nie, nie chodzi mi o to, że powinniśmy codziennie wszyscy obdarowywać się serduszkami, czekoladkami i innymi miłosnymi gadżetami.

❤Chodzi mi o to, że codziennie powinniśmy czuć w sercu miłość i okazywać sobie miłość. Sobie nawzajem, lub sobie samemu czy sobie samej –  wcale niekoniecznie jest Ci do tego potrzebna druga osoba ( choć jak jest, to też fajnie 😉).

❤Być może zabrzmi to dziwnie dla Ciebie, ale uważam, że najważniejsze jest, żeby kochać siebie. Tylko człowiek, który kocha siebie, może w pełni kochać innych ludzi, kochać świat, emanować radością życia i cieszyć się miłością.

⁉️A jak jest z Tobą? Co czujesz, kiedy pytasz, czy kochasz siebie?

Jeśli po zadaniu tego pytania czujesz w sobie niepokój i niepewność, to wypróbuj proszę takie bardzo proste ćwiczenie:

❤Za każdym razem, kiedy widzisz swoje odbicie w lustrze – mów do siebie „Kocham Cię” i uśmiechaj się do siebie.

❓I obserwuj, jak się z tym czujesz? Jeżeli czujesz się dobrze z tym stwierdzeniem, to super. Im bardziej sztucznie i fałszywie czujesz się z tym ćwiczeniem, tym wyraźniejszy powinien to być dla Ciebie znak, że coś jest na rzeczy.

❣Powtarzaj to ćwiczenie aż do skutku, aż będziesz czuć, że jest to prawdziwe i że naprawdę kochasz siebie. Wyrób sobie taki nawyk – mówienia sobie „Kocham Cię” za każdym razem, kiedy widzisz swoje odbicie, już nie tylko w lustrze, ale i w wodzie, w szybie i  w przelocie. To naprawdę niesamowicie działa – gorąco Ci polecam❣.

⁉️Ponadto pozostając przy temacie lustra – przyjrzyj się swojej postawie. Czy Twoje plecy są proste, mostek i klatka piersiowa delikatnie uniesione, barki cofnięte? Czy też może plecy wystają z tyłu zaokrąglone, barki idą do przodu, a klatka piersiowa jest zapadnięta?

Jeżeli widzisz w lustrze drugą opcję, to Twoje wewnętrzne serce się zamyka i szanse na odczuwanie Miłości i radości życia maleją. Według mnie oczywiście najlepszym remedium na to jest joga 🧘‍♀️ i wszelkie asany otwierające klatkę piersiową.

❣Najprostszym sposobem na wytworzenie w sobie nawyku otwierania klatki piersiowej jest częste zaplatanie palców dłoni za plecami i ściąganie ramion do tyłu, łopatek do kręgosłupa, a barków w dół. Pamiętajcie, żeby zmieniać splot palców również na ten mniej wygodny😉.

Joga dla zdrowia

Otwieranie klatki piersiowej w suptabadhakonasanie

Namaste🙏🕉

Zajęcia jogi

Otwieramy klatkę piersiową na zajęciach jogi

 

Bharadvajasana

Bharadvajasana

Joga skręt bharadvajasana

Nauczyciel jogi poleca: Bharadvajasana – dobrodziejstwo skrętu

Bharadvajasana – jeden z moich ulubionych skrętów. Jej praktyką przynosi mnóstwo korzyści:
🧘‍♀️wg ajurwedy redukuje nadmiar vata , stymuluje doszę kapha i co dla mnie najważniejsze😉działa tonizująco na doszę pitta, czyli milutko tonizuje mój wewnętrzny ogień, co by mnie nie spalił przypadkiem😂
A ponadto:
🧘‍♂️tonizuje i odmładza kręgosłup
🧘‍♀️zwiększa elastyczność kręgosłupa 🧘‍♂️usuwa ból pleców i szyi
🧘‍♀️ pomaga w leczeniu schorzeń wątroby
🧘‍♂️reguluje pracę przewodu pokarmowego
🧘‍♀️poprawia elastyczność bioder
🧘‍♂️reguluje pracę nerek
🧘‍♀️działa tonizująco na macicę
🧘‍♂️uelastycznia obręcz barkową
🧘‍♀️działa tonizująco na macicę
A Wy praktykujecie bharadvajasanę?

Jeżeli ciężko jest Ci wykonać tę pozycję w klęski, możesz równie dobrze wykonać ją na krześle

 

 

Podsumowanie 2018

Podsumowanie 2018

2018 podsumowanie roku

Podsumowanie 2018 w Pracowni Jogi i Ceramiki

Witajcie

Pierwszy tydzień Nowego Roku 2019 minął, czas najwyższy podsumować 2018. Przeczekałam do wyzwania Pani Swojego Czasu, licząc na to, że uda mi się dzięki niemu podsumować lepiej i wiecie co? Nie zawiodłam się oczywiście:-). Dzięki analizie realizacji celów, pojawiających się problemów i wyzwań całe podsumowanie wygląda dużo lepiej, choć początkowo nie wyglądało to zbyt dobrze.

No bo np.:

cel pt. CODZIENNA PORANNA JOGA został zrealizowany jedynie w 30% i już, już się miałam za to biczować, ale…Dzięki analizie uświadomiłam sobie, że przecież nie było to wcale spowodowane moim lenistwem, ale moim stanem zdrowia powodującym poranne usztywnienie mięśni i stawów i wyczerpanie energetyczne. No i przecież praktykowałam wieczorem…

kolejny cel ZADBAĆ O ZDROWIE SWOJE I RODZINY oceniłam na 30% choć bardzo się starałam. No, ale jak zadbać o zdrowie kogoś, kto sam o to nie dba? Kto na informację, że na obiad jest zupa przewraca oczami i robi pyszną pizzę. No jak tu dbać o zdrową dietę? No marne szanse… Czyli cel był zbyt ogólny…

Niemniej jednak udało mi się na własnej osobie PRZEPROWADZIĆ 42-DNIOWY POST OWOCOWO-WARZYWNY DR DĄBROWSKIEJ, co sprawiło, że czułam się i wyglądałam rewelacyjnie i na dodatek byłam pełna energii. Po poście jednak znowu zaczęłam grzeszyć dietetycznie zakazanymi dla mnie produktami podsuwanymi mi co chwilę pod nos przez ukochanego i miałam okazję naocznie się przekonać jak bardzo mi szkodzą. To sprawiło, że trafiłam na biorezonans, który uświadomił mi wreszcie co jest przyczyną nękających mnie od blisko dwudziestu lat dolegliwości.  O tej przyczynie napiszę osobny post, bo jest niezwykle istotna i mająca wpływ na jakość życia nie tylko mego, ale też wielu osób.

cel POWRÓCIĆ DO RYTMU PROWADZENIA ZAJĘĆ JOGI SPRZED  CIĄŻY dostał całe 0% i okazało się, że był zupełnie nierealny. Biorąc pod uwagę ilość warsztatów ceramicznych i jogicznych prowadzonych obecnie przeze mnie na miejscu w Dobkowie, musiałam sobie uświadomić, że nie mam szans ani ochoty dodawać sobie więcej zajęć i na dodatek codziennie wyjeżdżać do miasta i marnować w samochodzie min. półtorej godziny dziennie. Wybaczcie, ale nie dam rady… Cel więc nie został zrealizowany, ale… Poprowadzone warsztaty i rozmowy z Wami uświadomiły mi, że mogę zajęcia i kursy prowadzić dla Was również online, co początkowo wydawało się być zupełnie nierealne, jednak w miarę zagłębiania się w ten temat okazało się, że może być całkiem fajną opcją. Tym bardziej, że…

kolejnym celem było ZROBIĆ STRONĘ INTERNETOWĄ. Udało mi się to zrobić z przyjemnością na jakieś 80% dzięki kursowi Oli Gościniak i o dziwo spodobało mi się… Zawsze uwielbiałam pisać, więc podkręcona tym, że udało mi się podstawową stronę ogarnąć,  na zimowych warsztatach obiecałam Wam bloga, na którym będziecie mogły znaleźć informacje z warsztatów. No i moi drodzy blog jest i obiecuję, że regularne publikowanie na nim będzie jednym z celów na 2019. No ale wracając do 2018…

cel następny POZYSKAĆ DOTACJĘ NA ZAŁOŻENIE WŁASNEJ FIRMY zrealizowany na 0%. Napisałam dobry projekt i … nie zdążyłam go złożyć na czas. Potem okazało się, że bardzo dobrze, że go nie złożyłam, bo przystopowałby moje działania na następny rok. Ja jednak dzięki niemu przypomniałam sobie ile radości sprawia mi pisanie i wysłałam  na konkurs moją książkę ‚W poszukiwaniu radości życia”, którą  napisałam jakieś 18  lat temu, kiedy wychodziłam z depresji. Główna bohaterka  mojej książki  również wpadła w depresję, a później z niej wychodziła bez pomocy leków, których jej organizm nie tolerował. Stosowała za to jogę i różne inne metody, które ja zastosowałam w swoim życiu i które zadziałały i pomogły mi się ogarnąć. Książka dostała wyróżnienie w konkursie, a ja dostałam propozycję jej wydania i napisania drugiej części. Czyli… nie ma tego złego, co na dobre by nie wyszło;-). Wprawdzie jeszcze jej nie wydałam, bo to proces długotrwały i kosztowny, ale mam już koncepcję jak to wszystko ogarnąć i konspekt drugiej części.

Oprócz tego udało mi się przeprowadzić w roku 2018 rekordową jak na mnie ilość warsztatów ceramicznych i warsztatów jogi tu na miejscu w Dobkowie. Na nowo odkryłam też moją starą miłość, czyli rower i jeżdżenie po leśnych drogach i bezdrożach. Z rodziną i przyjaciółmi  udało nam się zaliczyć sporo super wycieczek  rowerowych po naszej Krainie Wygasłych Wulkanów. Czyli  tak właściwie, to ten ubiegły rok nie wypada wcale tak słabo, jak by się to mogło początkowo wydawać:-)